Twój PARTNER w biznesie PALIWOWYM...Twój PARTNER w biznesie PALIWOWYM...NAJWYŻSZEJ JAKOŚCI paliwa...NAJWYŻSZEJ JAKOŚCI paliwa...TRANSPORT dostosowany do KLIENTA...TRANSPORT dostosowany do KLIENTA...Dostawa w KAŻDE MIEJSCE kraju...Dostawa w KAŻDE MIEJSCE kraju...
Drukuj

Po co i dlaczego...?

/BM REFLEX, 02-09-2013/ Wysokie ceny ropy ograniczają tempo wyjścia z kryzysu w Europie. A nas, konsumentów skłaniają, że nie jedziemy na wakacje samochodem, a do pracy wybieramy transport publiczny albo rower.

Leszek Baj: Boi się pan inflacji na świecie? Banki centralne w USA, Japonii czy Wielkiej Brytanii drukują pieniądze i wspierają wzrost gospodarczy...

Ole Sloth Hansen, wiceprezes i szef działu strategii handlu towarami w Saxo Banku: - Nie martwię się za bardzo inflacją. Gdyby spytać kilka lat temu największe ekonomiczne autorytety, czym skończy się taki masowy dodruk pieniędzy, odpowiedzieliby: hiperinflacją. Ale tej jakoś nie widać. Owszem w latach 2009-11 pompowanie pieniędzy na rynki finansowe spowodowało wzrost cen surowców. Teraz jednak nie ma to już takiego przełożenia, bo inwestorzy wolą kupować np. akcje.

Co będzie, gdy Fed przestanie drukować dolary?

- Tego się właśnie obawiam. Za dodrukowane dolary banki w poprzednich latach masowo kupowały obligacje. Teraz największym problemem Rezerwy Federalnej jest odpowiedź na pytanie: jak wycofać się teraz z programu wspierania gospodarki bez spowodowania paniki na rynku obligacji. Gdyby do niej doszło, dotknęłoby to wszystkich, nie tylko rządy różnych krajów, ale też osoby mające kredyty mieszkaniowe, których oprocentowanie np. w USA jest uzależnione od rentowności długoterminowych obligacji.

Pan się zajmuje analizą rynku surowców na świecie. A ceny surowców są uważane za dobry wyznacznik koniunktury gospodarczej na świecie. Z wykresów wynika, że idzie ku lepszemu?

- To zależy z jakiej perspektywy się na to patrzy. Przyspieszenie światowej gospodarki może zwiększyć popyt na surowce i spowodować wzrost ich cen. A to przecież jest niekorzystne, szczególnie dla krajów, które tych surowców nie wydobywają.

W ostatnich latach silny wzrost cen surowców wynikał w dużej mierze z ogromnego zapotrzebowania ze strony krajów rozwijających się, np. Chin czy Brazylii. Szczególnie to widać w przypadku cen energii, ale też metali używanych do produkcji: miedzi czy aluminium. Chiny odpowiadają za około 40 proc. popytu światowego na te metale.

Przeciętna osoba najbardziej odczuwa wzrost cen surowców, tankując samochód na stacji benzynowej...

- Ropa jest ciągle droga, choć szczęśliwie jej ceny w ostatnich latach ustabilizowały się. W 2008 roku baryłka kosztowała blisko 150 dol. Teraz to około 110 dol.

Od czego zależy cena ropy?

- Po pierwsze wpływa na nią popyt, ale równie ważna jest podaż, czyli skala wydobycia. A ta często zależy od sytuacji geopolitycznej. W 2011 mieliśmy wojnę domową w Libii, która jest ważnym producentem ropy, i wiosnę ludów w Afryce. W zeszłym roku mieliśmy Iran i sprawę budowy broni atomowej, która spowodowała embargo na irańskie towary. Teraz jest kwestia niepokojów w Egipcie i wojna domowa w Syrii. Ale pomimo tych niepokojów cena ropy jest w miarę stabilna.

Dlaczego?

- Bo jednocześnie coraz więcej wydobywa się ropy z łupków, np. w Stanach Zjednoczonych. A z powodu wzrostu efektywności zapotrzebowanie na ropę w transporcie maleje. Te czynniki działają stabilizująco na ceny ropy na świecie. Jeśli nie zdarzą się żadne nieprzewidziane wydarzenia, np. wstrzymanie produkcji z powodu wojny w jakimś kraju, to moim zdaniem w ciągu najbliższych 5-10 lat cena baryłki będzie oscylowała w okolicach 90-125 dol.

To ciągle znacznie więcej niż jeszcze dekadę temu. Dla producentów to dobra wiadomość, dla konsumentów wręcz przeciwnie...

- Krajom wydobywającym ropę zależy na wysokich cenach. Wydobycie ropy z łupków jest bardzo kosztowne. Opłaca się przy cenie baryłki sięgającej co najmniej 80 dol.

Podobnie jest w przypadku krajów OPEC. Po niepokojach społecznych w różnych krajach władze zwiększyły wydatki, by utrzymać dobre nastroje społeczne. Te wydatki muszą być jakoś sfinansowane. Najprościej to zrobić poprzez wyższe ceny ropy.

Ale z drugiej strony wysokie ceny ropy ograniczają tempo wyjścia z kryzysu np. w Europie. A nas, konsumentów skłaniają, że nie jedziemy na wakacje samochodem, a do pracy wybieramy transport publiczny albo rower.

wicej na: wyborcza.pl

Nasz serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Informacje te służą jedynie do celów statystycznych oraz polepszenia użyteczności witryny. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej.

Akceptuję ciasteczka z tej strony.